O tym jak pokochałam samotne seanse kinowe słów kilka (“Bękarty wojny” Quentina Tarantino pod lupą)
Wrzesień 29, 2009

- Będę sama?!
- No tak się złożyło. O dwunastej nikogo nie było. Zazwyczaj ludzie przychodzą na późniejsze seanse. Ma pani całą salę dla siebie.
“Może jej powiedzieć żeby nie gasiła świateł, bo jak będzie strasznie to co?”
Muszę przyznać, że dość dziwnie się czułam samotnie oglądając reklamę Pepsi i zapowiedzi kinowe, nie słysząc szelestu odpakowywanych słomek do Pepsi powyższej. Tym dziwniej, że za jedyne czternaście polskich złotych miałam salę kinową w całości dla siebie. Trochę tanio. Zdaje mi się, że Królowa Elżbieta nie tnie aż tak kosztów za prywatne seanse.
Słowem wstępu. Koniecznie do przesłuchania.
Raz:
Nick Perito – The green leaves of summer (niesamowita)
Dwa:
Dawid Bowie – Cat people (z wrażenia pomyliłam z Iggym Popem)
Trzy:
Ennio Morricone – Un amico (bezsprzecznie najpiękniejsza)
Po dwu i pół godziny wychodzę nie mogąc się otrząsnąć. Mam wrażenie, że kiedyś widziałam coś, do czego jakością film ten się zbliża. To było “Pulp Fiction”. Nieco trudno mi znaleźć słowa które mogłyby opisać tę produkcję. Ona po prostu hipnotyzuje. W takim stopniu, że po ponad dwudziestu czterech godzinach nadal nie wiem jak ubrać w słowa to, co zobaczyłam.
Zalety jednak mogę wymieniać bardzo długo. Przede wszystkim znakomity scenariusz i dobór aktorów. Później: niesamowity soundtrack. Niesamowity w tym samym stopniu, co budowanie napięcia, rozbrajające dialogi z klasą i ten styl, który trudno sklasyfikować bo markuje go tylko jedno nazwisko. To dowód na to, że Tarantino się nie wytarł i nadal potrafi robić znakomite filmy. I akcja rozgrywająca się we Francji, choć właściwie powinno to być wadą…
Chaos w mojej głowie, nadal nie mogę zebrać myśli.
Wybrałabym się jeszcze raz. Na dwunastą!
___
- Kto co robi?
- Mówię najlepiej po włosku, więc będę twoim towarzyszem. Donowitz trochę słabiej, więc będzie twoim włoskim operatorem. Omar najsłabiej, więc zostanie asystentem Donny’ego.
- Nie znam włoskiego.
- Przecież mówię, że najsłabiej. Po prostu trzymaj gębę na kłódkę. Możesz zacząć ćwiczyć od zaraz.