Wiedziałam, że weźmie mnie dzisiaj za rękę. I wiedziałam, że na to pozwolę.

Dopóki jest, jest dobrze. Im dłużej się nie widzimy tym więcej wątpliwości, jakiejś niechęci, zrezygnowania. Czuję zażenowanie gdy o tym mówię, myślę, tak jakby to było coś wstydliwego, jakieś przestępstwo i bóg wie co jeszcze.

Nigdy nie będę szczęśliwa. Źle mi, bo jestem sama, zaraz potem źle mi kiedy ktoś pojawia się w moim życiu. Dopóki nie zaakceptuję siebie nie ma mowy żebym weszła w normalne relacje. Dopóki nie uświadomię sobie, że to wcale nie jest tak, że jestem czyjąś ostatnią deską ratunku, nie będę w stanie traktować tego w sposób naturalny.

 

Chcę przecież tak niewiele.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.