Ten człowiek sprawia, że endorfiny rozpływają się po moim ciele, od stóp do głowy. I uderzają, dość mocno, nawet zbyt mocno. Było wspaniale. Trudno powiedzieć, czy bardziej podobał mi się śpiew (Pop song, Caesia&Ruben, W sam raz), czy taniec na Pożegnaniu małego wojownika (które jest tak genialne, że umrę w wyczekiwaniu na płytę!) czy może sama końcówka, na której – przysięgam wyglądałam jak idiotka. I mówiłam jak idiotka wszystko, co mi ślina przyniosła na język, żywo gestykulując ze szczególnym uwzględnieniem dotykania miejsca gdzie płuca są, a serca nie ma no ale o serce chodzi przecież, nie? I on wiedział chyba, bo mi potakiwał i się uśmiechał najładniej jak tylko można (chyba, że można ładniej, nie wnikam).

Podarowałam markera jako dar serca za trzy złote całe. Ale… on się zaraz nie wypisze, nie? i protekcjonalno-kumpelsko stuknął mnie pięścią w ramię, na co ja zareagowałam TAKĄ miną, że powiedział Nooo jakby chciał uspokoić moje skołatane, zmartwione serduszko i zaczął się śmiać. Oraz też mówiłam mu, że chodzę szczęśliwa przez cały tydzień (Napraaaawdę?), co było naprawdę głupie, głupie!

I jest “Dziękuję za dziś” na plakacie, moim szpanerskim, szafowym plakacie z akordeonem i smutnym chłopcem, takim jak w When mummy left daddy (!!!).

Czuję się jak idiotka. No ale mimo wszystko, chwilowo szczęśliwa idiotka. Z bolącą głową i snem na powiekach i uśmiechem na ustach i tym czymś w serduszku (Ty i ja, serduszka dwa, krucha blondynka zawsze na tak!), co sprawia, że  w Łodzi zjawię się w kwietniu i będę jak te wszystkie groupies, albo właśnie nie jak one, bo ja po prostu patrzę. I rejestruję przepuszczając strumień przez moją świadomość. I patrzę też w oczy rozumnie. Albo prawie rozumnie z płomieniem w oczach. Nawet, jeśli mówi się do mikrofonu bez mikrofonu.

Mam na co czekać, dziękuję, tak bardzo dziękuję Ci, chłopcze (say that!) . Choć nie pamiętasz chwytów do Bottany play.

Hotel Agat!!! (Chciałabym tak być, joł, napalona osiemnastka).

Wiem, że to wszystko brzmi jak paplanina obsesyjnej fanki, ale ja… no…  słaba jestem.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.