Nie jestem ani muzycznym znawcą, ani też nie mam miliona odsłuchań na last.fm, ale miło będzie powspominać ostatni rok z dziesięcioma ulubionymi piosenkami tego roku.

10. La Roux – Colourless colour (La Roux) – powiedzmy, że jedno z muzycznych odkryć 2009, całkiem niedawno, więc tak nisko.

9. Norah Jones – Light as a feather (The Fall) – stara miłość nie rdzewieje, ale poddała się w starciu z nowościami.

8. Pustki – Wiersz o szukaniu (Kalambury) – do wiersza Gajcego. Mówi samo za siebie. Jedna z lepszych płyt polskich mijającego roku.

7. Grizzly Bear – Slow life Ex aequo Lykke li – Possibility (New Moon OST) – kto powiedział że soundtrack z New Moon ma być kiepski? ;)

6. Hey – Kto tam? Kto jest w środku? (Miłość! UIwaga! Ratunku! Pomocy!)

5. The Submarines – Boys don’t cry (Just like heaven: A tribute to The Cure) – płyta odkryta przypadkowo, warto przesłuchać.

4. Phoenix -Armistice (Wolfgang Amadeus Phoenix)

3. Camera Obscura – French navy (My maudlin career) – miłość obudzona przez Trójkę

2. Bat for Lashes – Daniel (Two suns)

1. Florence and the Machine – Howl (Lungs) – imo najlepsza płyta i odkrycie roku, bez dwóch zdań.

Jeśli o koncerty chodzi:

1. Czesław Śpiewa – będę to powtarzać z uporem maniaka: fantastyczne przeżycie, może nie najlepsze w życiu, ale poszerzające horyzonty… muzyczne ;).

2. Stare Dobre Małżeństwo – dzięki mnie Urząd Miasta Łodzi (byłam z ciotką) słucha poezji śpiewanej. Głos Myszkowskiego na żywo – ach.

3. Dżem akustycznie lub Myslovitz klubowo – trudny wybór.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.