Top ten roku pańskiego 2009 (słuchane chętnie, namiętnie)
Grudzień 30, 2009
Nie jestem ani muzycznym znawcą, ani też nie mam miliona odsłuchań na last.fm, ale miło będzie powspominać ostatni rok z dziesięcioma ulubionymi piosenkami tego roku.
10. La Roux – Colourless colour (La Roux) – powiedzmy, że jedno z muzycznych odkryć 2009, całkiem niedawno, więc tak nisko.
9. Norah Jones – Light as a feather (The Fall) – stara miłość nie rdzewieje, ale poddała się w starciu z nowościami.
8. Pustki – Wiersz o szukaniu (Kalambury) – do wiersza Gajcego. Mówi samo za siebie. Jedna z lepszych płyt polskich mijającego roku.
7. Grizzly Bear – Slow life Ex aequo Lykke li – Possibility (New Moon OST) – kto powiedział że soundtrack z New Moon ma być kiepski? ;)
6. Hey – Kto tam? Kto jest w środku? (Miłość! UIwaga! Ratunku! Pomocy!)
5. The Submarines – Boys don’t cry (Just like heaven: A tribute to The Cure) – płyta odkryta przypadkowo, warto przesłuchać.
4. Phoenix -Armistice (Wolfgang Amadeus Phoenix)
3. Camera Obscura – French navy (My maudlin career) – miłość obudzona przez Trójkę
2. Bat for Lashes – Daniel (Two suns)
1. Florence and the Machine – Howl (Lungs) – imo najlepsza płyta i odkrycie roku, bez dwóch zdań.
Jeśli o koncerty chodzi:
1. Czesław Śpiewa – będę to powtarzać z uporem maniaka: fantastyczne przeżycie, może nie najlepsze w życiu, ale poszerzające horyzonty… muzyczne ;).
2. Stare Dobre Małżeństwo – dzięki mnie Urząd Miasta Łodzi (byłam z ciotką) słucha poezji śpiewanej. Głos Myszkowskiego na żywo – ach.
3. Dżem akustycznie lub Myslovitz klubowo – trudny wybór.